Charakter nadaje
życiu smak




Historie z charakterem

Konkurs

Konkurs na „Historie z charakterem" został zakończony.

Wszystkim uczestnikom dziękujemy za udział! Nadesłane przez Was historie są niezwykłe i wyjątkowe. Nasze jury pracuje teraz nad wyłonieniem zwycięskich prac.

Wyślij zgłoszenie. W formularzu poniżej opisz, które z cech charakteru odgrywają największą rolę w Twoim życiu lub napisz, która z cech najbardziej wyróżnia bliską Ci kobietę.

Zgłoszenie zostanie zweryfikowane. O przyjęciu zgłoszenia poinformujemy mailowo, a wybrane historie pojawią się w sekcji „Wasze historie”.

Najciekawsze opowieści nagrodzimy, a zwycięzców poinformujemy drogą mailową. Do wygrania wycieczka zagraniczna i pudełka pełne słodkości!

Wasze historie

Niesamowita Babcia Genowefa

Kobietą z charakterem jest moja Babcia Genowefa. Pomimo, iż ma 77 lat jest osobą pełną energii i uśmiechu. Do ubiegłego roku prowadziła swój własny mały biznes – kiosk spożywczy. Teraz, mimo że nie chodzi do pracy nadal nie leniuchuje. Wstaje wcześnie rano i jak sama stwierdza „Robię ćwiczenia: 150 wymachów rękami, 10 przysiadów, i parę minut biegu w miejscu”. Oczywiście nie jest to puste gadanie, bo często prezentuje mi swój areobik. Później śniadanie, piesza wędrówka na zakupy, sprzątanie, gotowanie, opieka nad wnukami, ulubione seriale, mnóstwo książek, spotkania z koleżankami przy kawie. Naprawdę chciałabym w wieku 77lat, pomimo tylu przeciwności losu, problemów, które babcia musiała przeżyć, mieć tyle siły wewnętrznej i zdrowia co moja Gienia. Podziwiam ją! Mam 25lat i często narzekam na to i na tamto. Jak spojrzę na babcię od razu zarażam się jej energią! Możecie Mi tylko pozazdrościć!

Natalia Mrajca

Czytaj dalej

Gra na wyzwania :)

Przez trzydzieści lat swojej egzystencji, uzbierałam już spory bagaż cech które pozwalają mi (choć z różnym skutkiem) brnąć ciągle do przodu. Upór (muszę mieć te buty!), szczerość (no wie pani co?! tyle za sandały?) cierpliwość (poczekam na letnią wyprzedaż) i sztukę kompromisu (już jesień, wezmę czółenka).

Myślę, że każda z tych cech jest ważna i potrzebna, w końcu by upiec tort potrzebujemy wielu składników. Lecz jest jeszcze ona, tkwiąca na samym czubku tego właśnie tortu – wisienka. I u mnie tą właśnie wisienką, wśród innych składników jest optymizm.

I nie mam tu na myśli różowych okularów typu „jestem happy i nic mnie nie obchodzi”, lecz raczej to, że kiedy życie rzuca mi kłody pod nogi zamiast się załamywać otwieram tartak.

Życie wiele razy weryfikowało moje plany. I kiedy tak beztrosko pędziłam sobie autostradą prosto do celu, ni stąd ni zowąd pojawiał się wielki mur. Czy rezygnowałam? Wracałam? Nie! Nawet nie traciłam czasu by próbować go zburzyć. Co więc robiłam? Tworzyłam objazd. Cóż, że przez pola i wyboje, cóż że wolniej, skoro mogłam podziwiać piękne krajobrazy których nie widać z autostrady.

Życie traktuję jak godnego przeciwnika w grze na wyzwania. I kiedy pojawia się jakiś problem słyszę, jak mówi do mnie: „Hej mała, i co Ty na to? Twój ruch!”. Uśmiecham się wtedy z niekłamaną szczerością i cóż robić… wymyślam kolejny objazd 🙂

Ważne by pamiętać, że nie ważne, gdzie: czy to na środku pustyni, w dżungli, czy wśród śniegów lodowatych krain, objazd ten zawsze istnieje. Warto z niego skorzystać, bo można stracić wiele pięknych chwil próbując rozbić mur (najczęściej głową). A przecież życie tylko czeka, by zagrać z nim w grę na wyzwania 🙂

Celina Kuraś

Czytaj dalej

możesz być kimkolwiek chcesz, dziś będziesz motylem

Gdy byłam mała chciałam być motylem, bo fascynował mnie fakt, że potrafią wznieść się w powietrze i lecieć. Wtedy mama powiedziała słowa, które pamiętam do dziś – „możesz być kimkolwiek chcesz, dziś będziesz motylem” – i zrobiła mi piękne skrzydła. Później chciałam być nauczycielką i nią byłam, bo uczyłam moje lalki barbie. Marzyłam też o tym, by być lekarzem i nim byłam, bo z niewidzialnym stetoskopem leczyłam wszystkie pluszaki w domu. Dziś wiem, że te słowa miały głębszy sens – wiara w siebie i własne możliwości sprawia, że nie boję się marzyć i mam siłę… siłę na wszystko! Teraz jestem pielęgniarką, gdy choruje mój ukochany. Jestem gwiazdą kina, gdy wybieram się z nim na wieczorny spacer w wysokich szpilkach i kwiecistej sukience. Jestem hydraulikiem, gdy mieszkaniu grozi zalanie, a mój chłopak wyjechał w delegację. Jestem sportowcem, odkąd udało mi się przebiec pierwszy kilometr bez zadyszki. Jestem też kulinarnym mistrzem, gdy robię najprostsze i najpyszniejsze kruche pomarańczowe ciasteczka! Okazuje się, że życie pisze dla nas różne scenariusze i stawia nas w sytuacjach, w których nie zawsze potrafimy sobie poradzić, ale najważniejsza jest wiara we własne możliwości i przekonanie, że MOŻESZ – wystarczy spróbować! Dzięki mojej mamie wiem, że niezależnie od tego jaką życiową rolę napisze dla mnie codzienność i tak ją zagram i będę najlepsza, bo mam odwagę i pewność siebie, która potrafi zdziałać cuda! Przekonuję się każdego dnia, że mogę latać = mogę wszystko! Dodatkowo mama pomogła mi uwierzyć, że piękno tworzy się w nas z biegiem czasu! To dzięki niej jestem jaka jestem i taką siebie uwielbiam! Każdego dnia mam przeogromną chęć walki o spełnianie marzeń!

Ewelina Jaroszczuk

Czytaj dalej

Moja żona - czyli życie z kobietą z charakterem

Od dziesięciu lat jesteśmy małżeństwem, a ona nadal potrafi mnie zaskakiwać. Dzisiaj przyniosła 20cm woblery na szczupaka – bo jakbyście nie wiedzieli, moja delikatna i pełna wdzięku małżonka uwielbia łowić ryby. Nie, żeby robiła to w sposób normalny. Za każdym razem coś nawywija i często wędkarze spoglądają na nią z przestrachem i lekkim podziwem. Bo mimo swoich dziwactw, lepiej łowi od tych starych wyg okupujących jezioro. Ostatnim razem łowiła na żabkę (taką gumową, bo żywe to przecież ratuje z opresji i przekłada na drugą stronę ulicy), wprawdzie złowiła 3kg szczupaka, ale w międzyczasie do jej kaloszy wślizgnęły się pijawki. Wiedzieliście, że pijawki pełzają? Dopiero, kiedy ból nie dawał jej ustać, zdjęła kalosze i naszym oczom ukazał się niemiły widok – nogi całe we krwi i 5 przyssanych wampirów. W sumie to dwa przyssane, bo reszta zdążyła się już opić. Żona zdjęła spodnie, kurtkę owinęła wokół bioder i na boso pomknęła przez las w stronę auta. No widok cudowny, w końcu kobieta, którą wybrałem na żonę, cieszy się nienaganną figurą. Trzeba też mieć niezły charakterek, aby po takim incydencie, z oślim uporem chodzić na ryby. Moja żona jest jednak wyjątkową osobą – często działa pod wpływem impulsu, ale jakoś zawsze udaje jej się wcielić swoje pomysły w życie. Nigdy nie sądziłem, że upór i determinacja to dobre cechy – a tu jakie zaskoczenie. Można więc powiedzieć, że się dopełniamy, bo ja nie posiadam żadnej z tych cech. Brakuje też mi cierpliwości, którą obdarzona jest moja droga małżonka. Czasem, gdy ową cierpliwość traci, oznajmia dzieciom, że miała zły dzień i prosi o całkowity spokój. Nie uwierzycie, ale to naprawdę działa – moje dwa diabliki, które doprawdy ciężko wyszykować do szkoły, nagle potulnieją i obrzucają mamę słodkimi słowami. Charakter mojej żony to dar, który naprawdę podziwiam.

Grzegorz Bruski

Czytaj dalej

Kobieta z żelaza

Jak stałam się kobietą z żelaza? Zapraszam Was do zapoznania się z moją historią. 1 stycznia jak co roku, silnie zmotywowana snułam w głowie plany, ile schudnę, w jaki rozmiar się zmieszczę, gdzie poznam miłość swojego życia. Nauczona błędami przeszłości zrobiłam coś, co polecę każdej kobiecie, która ma tak samo słomiany zapał jak mój. Co roku zapisywałam się na siłownię i po tygodniu odkładałam sportowe ciuchy na dno szafy, a sama wracałam do kanapy i seriali. W tym roku postawiłam wszystko na jedną kartę i zapisałam się na zawody triathlonowe. Miałam 9 miesięcy na przygotowanie się do zawodów. Wiedziałam, że nie ma odwrotu. 5 razy w tygodniu ćwiczyłam swoją motywację – to nie lada wyzwanie wstawać zimą o 5 rano, żeby wskoczyć do zimnej wody na basenie. Testowałam swoją silną wolę – bieg w temperaturze -10 stopni? Brrr.. Rodzice zawsze powtarzali mi, że jestem uparta – to prawda. Ale dzięki temu się udało! Ukończyłam zawody (nie ostatnia 😉 ), wróciłam do rozmiaru 36, a podczas treningów poznałam Jego. Wspólna pasja, podobne cele, te same słabości – nie mogło mi się bardziej poszczęścić! Dodatkowo, pragnę podkreślić, że nie zrezygnowałam z mojej największej miłości – samej siebie. Kocham swoje zalety i wady, mój uśmiech, a teraz swoje ciało. Widzę, że wykonuję ciężką pracę, ale wiem, że robię to tylko dla siebie i często się za to wynagradzam. Nie odmawiam sobie tych malutkich przyjemności, tych słodkich momentów, które każdej kobiecie poprawią nastrój. Wiem, że mogę a nawet powinnam to zrobić. W końcu nawet kobiecie z żelaza należy się chwila rozpieszczenia 🙂

Anna Wieczorek

Czytaj dalej

Patrzę oczyma ... fotografuję sercem

Moją historią jest … dążenie do zamiany pasji w zawód, choć piękne i pociągające, wcale nie jest takie łatwe… Potrzeba sporo samozaparcia, cierpliwości a czasem i ważnych życiowych wydarzeń, aby z etapu „chciałabym i próbuję”, przejść do etapu „mam, działam, zarabiam”. Uwielbiam fotografować, a już zwłaszcza dzieci. Kiedy jestem na sesji, to wpadam w taki stan, kiedy nic już oprócz zdjęć mnie nie obchodzi. Jestem tu i teraz, i nie myślę o niczym innym, tylko o tym, żeby znaleźć dobry kadr. Wtedy właśnie jestem szczęśliwa! Ale staram się nie cykać zdjęć, tylko świadomie dobierać miejsce i kadry tak, abym ja była zadowolona. Moja pasja to ciągłe dokształcanie się, szukanie nowych miejsc, inspiracji. Bo robienie zdjęć to nie tylko cykanie fotek, ale jeszcze cały proces żmudnej i długiej obróbki zdjęć…moja pasja to towarzyszenie ludziom w dobrych chwilach ich życia. To naprawdę coś cennego. Fajnie, że mogę takie chwile uwieczniać, że można do nich wróć. To daje mi moc. Lubię też obserwować ludzi. Podczas fotografowania jestem takim cieniem, staram się być niezauważalna. Tak, żeby ludzie fotografowani nie zwracali na mnie uwagi, wtedy zdjęcia są szczere i naładowane emocjami. To kocham, a zadowolone twarze…. patrzące na swoje zdjęcia… mówią…Ania jesteś twórcą własnego zwycięstwa….

Nie istnieją reguły opisujące dobrą fotografię, są tylko dobre fotografie.

Patrz oczyma, fotografuj sercem

Fotografie to kęs życia trwający 1/100 sekundy.

KAŻDY MOŻE FOTOGRAFOWAĆ!

Wielu ludzi pyta mnie, dlaczego wciąż noszę ze sobą aparat i dlaczego robię zdjęcia. Wówczas odpowiadam ” a dlaczego Ty jesz?

Anna Niechajewicz

Czytaj dalej

Być odważną

Jestem kobietą archeologiem- podróżnikiem. Z zawodu archeolog, który nie boi się ciężkiej i brudnej pracy oraz administrator sieci. Podróżuję po świecie i poznaję nowe kultury i tradycje, a w szczególności ludzi. Moim ulubionym kierunkiem jest Ameryka Płd. Sama objechałam Brazylię i Paragwaj. Aktualnie pakuję się na samotną wyprawę do Peru. Mogę więc o sobie powiedzieć, że jestem odważna i staram się żyć na 100%. W podróży czuję się szczęśliwa i spełniona…, ale nie zawsze tak było, ponieważ pierwszy mój wyjazd to był jeden wielki stres i walka sama z sobą. Do dziś pamiętam pierwszą samotną noc w namiocie na pustyni, pierwszą rozmowę z obcymi ludźmi, zmęczenie, brak pieniędzy na wstęp do jakiejś atrakcji turystycznej czy niekiedy negatywne nastawienie do świata. Warto było jednak się przełamać, odważyć i wydobyć z tych podróży to, co najważniejsze. Teraz moje życie to ciągła przygoda, która pozwala mi wytrwać, doświadczać, odczuwać, daje mi energię i motywację do dalszych działań. To coś więcej niż realizacja marzeń, to odczuwanie wolności i swobody. To poczucie odrywania się od twardego stąpania po ziemi i uniesienie w powietrze. Przeżywanie każdego dnia inaczej na swój sposób i rozwijanie swoich pasji. To odwaga, która zawsze jest potrzebna, by coś zacząć nowego, by się odepchnąć i polecieć w nieznane. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że każdy człowiek ma swoje własne cele, motywacje, marzenia, realizację:) Żyjmy wszyscy na 100%, doceniajmy innych co robią, poszerzajmy swoje własne zainteresowania i pasje, realizujmy je, bo każdy dzień naszego życia jest cenniejsze niż złoto:) to chyba taki magiczny przepis na być spełnionym, szczęśliwym i na bycie sobą.

Kasia Wojda

Czytaj dalej

Mama godna podziwu.

Mama jest dla mnie wzorem silnej Kobiety. Powala problemy na deski w pierwszej rundzie wyćwiczonym do perfekcji mocnym, prawym sierpowym zwanym ,,Najlepsze Rozwiązanie”. Dzięki niezwykłej pracowitości nie tylko osiągnęła zawodowy sukces, ale i stale się rozwija, jednocześnie będąc idealną Żoną, Matką i Babcią. Jest jak firma Wawel – godna zaufania, słodka, zawsze pozytywna i inspirująca. Umie zmotywować kogoś do działania jednym zdaniem. Wymagania ma tylko wobec siebie, nie innych. Jeśli czegoś pragnie, sama podejmuje działania, by to zdobyć. Często słyszałam od niej ,,Za szybko się poddajesz”, co z czasem nauczyło mnie, że o marzenia trzeba walczyć, a rezygnacja z nich to ostateczność. Wpajała mi także, iż nie można stać w miejscu, bo wtedy się cofamy. Choćby powoli, ociężale, ale warto przeć naprzód, ponieważ wtedy zbliżamy się do celu. W jej sercu jest miejsce dla wielu ludzi, dlatego od lat udziela się charytatywnie. Od dziecka uczyła mnie uczciwości, poszanowania dla tradycji i tego, że Rodzina jest najważniejsza. Gdy urodziłam dzieci, mówiła, że muszę mieć margines tylko dla siebie, czyli czas na swoje pasje, przyjemności i wszystko to, co lubię najbardziej. Dzięki jej mądrości i wychowaniu czuję się spełniona i kocham swoje Życie, ale przede wszystkim jestem dobrym Człowiekiem, który nie umie przejść obojętnie obok cudzej krzywdy. Podziwiam Mamę i uwielbiam spędzać z nią czas, bo czerpię od niej fantastyczną energię. Jest osobą, która nigdy nikogo nie ciągnie w dół, lecz w górę, więc ma wielu przyjaciół, którzy przepadają za nią tak bardzo, jak ja.

Katarzyna Dimić

Czytaj dalej

Rób to, co kochasz

Już od dziecka kochałam zwierzęta. Frajdę sprawiały mi zwłaszcza wizyty na wsi, bo babcia miała w swoim posiadaniu cały inwentarz nie tylko psów i kotów, ale też zwierząt gospodarskich. Nigdy się tam nie nudziłam, a dni upływały mi na zaglądaniu do krówek, świnek, koni, malutkich kurczątek i zabawie z psiakami i kotami. Kiedy chorowały, troskliwie się nimi opiekowałam. Nawet babcia nie protestowała, kiedy do jej „kolekcji” dołączał kolejny bezdomny psiak czy kot, zgarnięty przeze mnie z pobliskiego rowu. Nikt więc się nie dziwił, gdy na pytanie „Kim będziesz jak dorośniesz?”, z całą stanowczością odpowiadałam: „Weterynarzem!”. Niestety już w liceum rzeczywistość zweryfikowała i całkowicie przekreśliła moje plany. Okazało się, że kompletnie nie mam predyspozycji do nauki chemii i tak marzenie o byciu weterynarzem prysło jak mydlana bańka. Skończyłam studia pedagogiczne, ale praca w tym kierunku tak daleka jest od moich marzeń i nie sprawia mi ona ani przyjemności, ani satysfakcji. W końcu pewnego dnia podczas spaceru, zobaczyłam ogłoszenie-„Poszukujemy wolontariuszy do pracy w schronisku dla zwierząt”. To coś dla mnie! Jeszcze tego samego dnia zgłosiłam się do schroniska i zostałam wolontariuszką. Od tamtej pory (a minęło już dobrych kilka lat) prawie codziennie po pracy jeżdżę do moich futrzanych podopiecznych. Kiedy widzę, jak zalękniony pies otwiera się przede mną i na mój widok nie podkula już ogona a zaczyna nim wesoło merdać, gdy w smutnych, cierpiących oczkach pojawia się iskierka radości, wiem, że to, co robię ma sens. I choć nie mogę ratować im zdrowia i życia, to myślę, że robię dla nich dużo więcej-daję im całą siebie-swoje serce, radość i miłość, a moje główne życiowe motto to: „Ratując jednego zwierzaka nie zmienisz całego świata, ale sprawisz, że cały świat zmieni się dla niego”.

Weronika Knap

Czytaj dalej

ONA - wielopokoleniowa siła napędowa

Ma ją moja Babcia, miała ją moja Mama, mam ją ja i patrząc na moje córeczki, choć są jeszcze małe – one też ją mają! Determinacja – bo o niej mowa – to tylko 12 liter ale zasięg działania ogromny! To ona napędza moje życie, angażuje mnie do działania, pomaga się podnieść po porażce, wciąż pcha do przodu. Dzięki niej właśnie uczyniłam zwrot o 180 stopni ku naturze. Zaczęło się od kilku grządek własnego ogródka a teraz mam już swoje ule a nawet swoją wędzarnie. Gdy tylko zaczyna się wiosna zaczynam swoje ogrodowo-warzywne aktywności. Do tego zbieram mniszek na syrop, młode pędy sosny, kwiaty i owoce czarnego bzu a także jarzębinę. Wszystko to sprawia, że otaczam moją rodzinę czystą naturą. Ona wspomaga nasze budowanie odporności, pomaga zwalczać choroby a także daje odpoczynek i wytchnienie po ciężkim dniu. To niełatwa pasja, wymaga wiele samozaparcia i pełnego przekonania, że tak! chcę to robić. Dzięki wyżej wspomnianej determinacji czuję się spełniona, wiem, że sobie i swojej rodzinie zapewniam to co najlepsze i najzdrowsze. Determinacja płynie w mojej krwi a w krwi mojej rodziny znajduje się na pewno od pokoleń. 🙂

Anna Chałowska

Czytaj dalej

Kotzianka - jednoręczna pozytywna wariatka nieznająca granic

Do określenia „kobieta z charakterem” pasuje, jak ulał moja przyjaciółka „Kotzianka”. Urodziła się bez lewej ręki, ale jak pokazuje jej życie zupełnie jej to w niczym nie przeszkadza. Już w szkole grałyśmy razem na zawodach z koszykówki! Kotzianka grała też w siatkówkę i brała udział w zawodach lekkoatletycznych.

Obecnie należało by raczej zapytać czego nie robi 😉 Wymiata na snowboardzie (Para Mistrzyni Pucharu Europy), trenuje szermierstwo, kajakarstwo (wzięła udział w Mistrzostwach Świata), ma patent żeglarski, zaczęła uczyć się kitesurfingu i nawet czasem się wspina na ściance! Razem próbowaliśmy też nurkowania a przez pewien czas fascynowało nas chodzenie po dachach 🙂

Oprócz osobistych pasji sportowych Kotzianka pomaga chorym dzieciom z rozszczepem kręgosłupa pracując w fundacji Spina – wyjeżdżają na zimowe obozy zjeżdżając ze stoków lub na obozy żeglarskie, gdzie może przekazywać im swoją wiedzę.

Podziwiam Kotziankę za to, że nie widzi przeszkód i nie wie co to niemożliwe. Imponują mi jej sportowe osiągnięcia, niespożyta energia i ciągłe pomysły na więcej. Ma ogromny dystans do siebie i zaraża swoim pozytywnym podejściem wszystkich dookoła!

Gdyby udało nam się wygrać to planujemy kurs surfowania w Portugalii 🙂

Joanna Wadoń

Czytaj dalej

Sportowiec i organizatorka :)

Zawsze myślałam, że mówienie o sobie i swoich sukcesach jest niegrzecznym procesem chwalenia, jednak nadszedł czas, by napisać o swojej osobie i docenić siebie za swoje starania. Cenię siebie za wytrwałość, siłę i determinację. Od wielu lat trenuję Kick boxing, zmagałam się z trudnymi walkami, niejednokrotnie dostawałam potocznie mówiąc tzw. „bęcki” od kolegów na treningu. Jednak wytrwałość w treningu i upór dały mi możliwość wystąpienia w zawodach międzynarodowych i niczym Justyna Kowalczyk musiałam pokonać same Norweżki. Udało się! Sukces! Zdobyłam Puchar Świata i byłam z siebie ogromnie dumna! Aktualnie trenuję również rugby, sport rzekomo uznawany za typowo męski i bardzo kontuzyjny. W nim również pomaga mi moja wewnętrzna siła i zdecydowanie. Te cechy na co dzień towarzyszą mi w moim życiu, w mojej pracy. Jestem nauczycielką wychowania fizycznego i zarażam swoją pasją dzieci oraz młodzież. Stanowię dla nich sportowy przykład nauczyciela, trenerki i… przyjaciela. Moja druga strona ma zupełnie inne oblicze, pełne wrażliwości i empatii, ciepłego serca. Prowadzę w szkole Koło Wolontariatu, współpracuję z wieloma fundacjami. Tak naprawdę co chwila stwarzam możliwość swoim uczniom udziału w działaniach charytatywnych. Robimy kiermasze fit ciast, ozdób. Bierzemy udział w zbiórkach finansowych, żywnościowych, charytatywnych maratonach zumby. Odwiedzamy zwierzaczki w schronisku i chore dzieci, osoby starsze. Sprzątamy opuszczone groby i zbieramy nakrętki oraz zabawki. Lista naszych działań jest bardzo długa. Gdyby nie moja komunikatywność i zdolności organizacyjne, na pewno nie umiałabym się podjąć takich wyzwań. Dlatego uważam siebie za mieszankę cech, z jednej strony silna i zdeterminowana, a z drugiej kochająca i pomocna kobieta. Jak mawiał Ziglar Zig „Jesteś jedyną osobą na świecie, która może wykorzystać swój potencjał”. Zachęcam wszystkie kobiety do odkrywania w sobie piękna, siły i woli walki. A tak już zupełnie na koniec… jak każda kobieta uwielbiam słodkości i chwilę relaksu:) – Kocham delektować się kasztankami! 🙂 Słodkie pozdrowienia:)

Maria Barcikowska

Czytaj dalej

Wrażliwa pisarka o artystycznej duszy

Pani Bożena – pochodząca z Krakowa mieszkająca w Zamościu, kobieta z pasją, jest muzykiem, wiolonczelistką. Pracowała w zespole Marka Grechuty. Na co dzień uczy dzieci grać na wiolonczeli. Kilkuletni pobyt w Grecji zainspirował ją do podjęcia prób dziennikarskich i literackich. Niespokojna dusza, greckojęzyczny pilot turystyczny i pasjonatka hellenistyki, poszukuje własnej drogi do czytelnika. W roku 2010 zadebiutowała powieścią sensacyjną Tajemnice greckiej Madonny, której akcja toczy się na greckich wyspach. Książka została bardzo dobrze przyjęta przez czytelników i recenzentów. W 2013 roku ukazała się jej druga powieść pod tytułem Monachos, której akcja także toczy się w Grecji. Panią Bożenę poznałam na spotkaniu autorskim, zaimponowała mi swoja pasją do Grecji, wrażliwą duszą muzyka, a jej powieści bardzo przypadły mi do gustu, są odreagowaniem stresu w pracy, autorka mówi, że tu może rzucać postaci w odmęty fikcyjnego życia, stawiać przed trudnymi wyborami. Decydować o ich losach w sytuacjach, na które w prawdziwym życiu większość z nas nie ma wpływu. To kocha w pisaniu najbardziej. Tworzy książki o miłości, zawiści, zazdrości, pełne zagadek i tajemnic. Podziwiam jest pracowitość, pasję, cierpliwość. Wiele się można od niej nauczyłam- uwierzyłam, że trzeba zawsze podążać drogą swoich marzeń i realizować pasje. Myślę, że dzięki jej uporowi, dążeniu do celu udało jej się osiągnąć w życiu tak wiele.

Małgorzata Kowalczyk

Czytaj dalej

Bo w każdym jest coś z dziecka...

Jestem Małgosia. Mam 30 lat i pracuję w przedszkolu. Jeśli patrzeć na to z boku, to ponoć ciągle się bawię… Coś w tym jest, bo pewnie częściej niż inni spędzam czas ubabrana w farbie czy kleju, przemierzająca pomieszczenie na kolanach, brodząca po kolana w pluszakach czy klockach. Pewnie też mam więcej okazji, by doświadczać zachwytu takiego jak małe dziecko, zaskoczenia – jak brzdąc mieszający ciasto na babeczki, czy dumy- gdy uda się przedszkolakom przejść przez pasowanie bez płaczu i uciekania ze sceny do rodziców.

Każdy dzień jest inny i choć pełno w przedszkolu rytuałów, to nie ma co liczyć na monotonię. W najmniej oczekiwanym momencie zdarza się coś, co stawia wszystko na głowie…

Małgorzata Kołodziejczyk

Czytaj dalej

Z palnikiem w ręku

Najbardziej inspirującą dla mnie kobietą jest moja mama. Pracuje ona od wielu lat w typowo męskim zawodzie, jakim jest spawacz. Niejednokrotnie udowodniła, że w tej dziedzinie nie ma sobie równych, zarówno wśród mężczyzn, jak i innych kobiet. Piekielnie odważna, nigdy nie narzeka, nie uskarża się, nie krytykuje. Dodatkowo ta żelazna kobieta wychowała samotnie trójkę dzieci. Mam nadzieję, że swoją siłę, skromność i wytrwałość w dążeniu do celu przekazała nam w genach 🙂

Estera Malcherczyk

Czytaj dalej

Konkurs "Historie z charakterem" został zakończony.
Wyniki zostaną opublikowane wkrótce.

Nagroda główna
Wycieczka z charakterem
Podróż zagraniczna dla zwycięzcy i osoby towarzyszącej.

30 zestawów
słodyczy z charakterem
bombonierka Malaga, Tiki-Taki i Kasztanki (430g)
+ puszka prezentowa Wawel

Masz pytania lub wątpliwości?

Pisz do nas na mkt@wawel.com.pl.

Czy wiesz,
że czynimy dobro?

Nasze produkty tworzymy z tego, co najlepsze, bo jesteśmy przekonani, że dobre składniki wprawiają nas w dobre samopoczucie. A kiedy czujemy się dobrze, chcemy czynić dobrze!

więcej

Zapisz się na newsletter i otrzymuj najświeższe informacje o promocjach oraz nowych produktach.

Klikając zapisz wyrażam zgodę na otrzymywanie informacji handlowych.